ROZDZIAŁ TRZECI
Miałyśmy tydzień aby wypaść
na tyle dobrze by pojechać do Londynu. Ku mojemu <i nie tylko> zdziwieniu
czwartą najlepszą była.. Katy.
-No tak. Jak gdzieś jedziemy
to tylko w czwórkę.- Prychnęła Sanny pod nosem.
-Czemu tak milczysz Rena?-
Spytała Candy szeptem, ponieważ nauczyciel groźnym wzrokiem badał klasę.-Coś
się stało?
-Nie, nie, spokojnie.
Wszystko dobrze.- Zdobyłam się na blady uśmiech
-Jak chcesz.- Odparła Candy i
wzruszyła ramionami. Tak naprawdę nic nie było dobrze. Teraz nienawidziłam
„Kici” jeszcze bardziej, jeśli to w ogóle możliwe.
Dlaczego? Proste. Zbyt
proste. Całowała się. A z kim oczywiście? Z Mikiem oczywiście. Do jasnej
cholerki. I kto to musiał zobaczyć oczywiście? Ja, Rena, to musiałam zobaczyć
oczywiście. Jeszcze raz „do jasnej cholerki”.
-Panno Oksword?- Z zamyślenia
wyrwał mnie głos wypowiadający moje nazwisko.
-Tak?- Spytałam i cichutko
zaklęłam pod nosem. Jak tak będę uważać to na pewno do żadnego Londynu nie
pojadę. Westchnęłam.- Czy mogła by pani powtórzyć pytanie? Bo ja.. no, ten..
nie zrozumiałam- Skłamałam.
-A co zrozumiałaś?- Spytała
się mnie pani niby łagodnym tonem, ale ja już ją znałam.
-No.. tak w sumie to nic.-
Uśmiechnęłam się błagalnie licząc na jakąś podpowiedź ze strony Goga. Ale się
nie doczekałam, ponieważ właśnie w tym momencie odpowiedziała Katy. Oczywiście
bezbłędnie. Pff.
Po dzisiejszych lekcjach już miałam iść do pokoju, ponieważ za
godzinkę mieliśmy próbę taneczną gdy nagle ktoś mnie zatrzymał. Ręka Mika wylądowała na moim ramieniu.
-Rena, Rena, czekaj!-
Powiedział dysząc.- Bo, ja no, ten.. już
dawno chciałem ci powiedzieć, no ale tak jakoś nie było okazji, no i ten, no
wiesz..- Plątał się.
Patrzyłam się na niego
zdziwiona. Ten Mike się plącze i nie umie skleić zdania? No nie, coś było nie
halo.
-Ja chciałem ci powiedzieć,
no że mi się podobasz.- Wypalił w końcu robiąc się cały czerwony. Stałam jak
zamurowana. Już drugi raz tego dnia kolana się pode mną ugięły.
W tym momencie Mike przyłożył usta do moich. Masze wargi zetknęły
się. Moje poczucie własnej wartości malało z każdą sekundą. No coż, jeszcze
dzisiaj widziałam go, jak całował się z Katy. Szybki jest, nie ma co. Przez
sekundę pozwoliłam bujać mojej wyobraźni w obłokach, zaraz jednak zeszłam na
ziemię. Odepchnęłam, go od siebie. Był dupkiem, taka jest prawda.
-Szybki jesteś, serio.
Dzisiaj miziałeś się z Katy, a teraz ze mną. Pozdro.- Powiedziałam i ruszyłam
do pokoju. Po drodze jeszcze próbował mnie zatrzymać, lecz jedno stwierdzenie:
„ Z gnojkami nie rozmawiam” sprawiło że spojrzał na mnie ostatni raz i odszedł.
Tak mi się przynajmniej zdawało. Nagle kątem oka zauważyłam, jak obraca się na
pięcie i łapie mnie za nadgarstki. W jednej chwili powróciły wspomnienia.
Szłam korytarzem prowadzącym
do mojego pokoju. Z pomieszczenia naprzeciwko zobaczyłam unoszący się powoli
dym. Chciałam tylko zobaczyć co się tam dzieje i zaraz iść do pokoju. Stanęłam
w drzwiach oniemiała. Alex ze swoim kumplem Julkiem palili skręty. Ani ja ani
oni, nie mogli przewidzieć co stanie się wtedy. Jak sami często powtarzali „W
tamtym momencie nie byli sobą”. Gdy chciałam wyjść Julek doskoczył do mnie i
złapał za nadgarstki. Alex pędem zamknął drzwi. Poczułam ręce chłopaków na sobie
i wiedziałam co się stanie. Z oczu w jednej chwili pociekły mi łzy.
Teraz było tak samo. Łzy polały się strumieniami. Wyrwałam się z
uścisku Mika i wbiegłam do pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam szlochać.
Cóż, tym razem próba obejdzie się beze mnie.
Czytasz?=Komentujesz! :)
Czytasz?=Komentujesz! :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz