ROZDZIAŁ 5
Przed moimi drzwiami stał Ian. W sumie nigdy mnie jeszcze nie
odwiedził, dlatego byłam aż tak zdziwiona. Po chwili wahania wpuściłam go do
mojego pokoju. Byłam sama, ponieważ Sanny nie zwiała z lekcji po obiedzie, w
przeciwieństwie do mnie.
Chłopak wszedł spokojnie i bez pytania usiadł na moim łóżku.
Spojrzał na mnie smutno. Nagle jego duże, niebieskie oczy zmieniły barwę, z
przeszywającego błękitu na kolor morskiej toni wodnej. Jeszcze raz spojrzał na
mnie smutno. Otworzył usta. Z jego rozchylonych lekko warg zaczęły jak wartki
potok wypływać słowa, ledwo nadążałam.
-Pewnego dnia ONA stała nad
oceanem. Patrzała na ten niebieski kolor, bezkresny błękit, groźny granat i
delikatny, lekko zielony odcień flory i fauny morskiej. Zadawała sobie pytanie
„Po co to wszystko? Co mnie tutaj trzyma?”. Jego ostatnie słowa. To była
odpowiedź. „Przepraszam. Nigdy tego nie chciałem. Kocham cię”. Wtedy zobaczyła
chłopaka stojącego przy brzegu. Jeśli ją można by było porównać do morza, raz
spokojne, raz gniewne, raz szczęśliwe, raz smutne, jego nie można było porównać
do czegokolwiek innego. Był wspaniały. Wysoki, dobrze zbudowany, jego ciemne,
praktycznie czarne, włosy rozwiewał wiatr.
Nagle podbiegła do niego
jakaś dziewczyna, wydawali się tacy szczęśliwi. Z JEJ oczu w jednej chwili
pociekły łzy. Przypomniała sobie swojego ukochanego, kogoś za kogo mogła by
zaryzykować własne zdrowie. Ale to on zdradził, nie ona. Ale to ona nie umiała
wybaczyć. Gdy chciała wracać zobaczyła twarz ciemnowłosego chłopaka. Widziała
tą twarz. Znała ją. Jej usta wybadały ją centymetr po centymetrze. Nie mogła w
to uwierzyć. To był ON. Mimo że chłopak nie otworzył jeszcze oczu wiedziała co
zobaczy. Mimo wszystko nie mogła się powstrzymać by jeszcze raz nie spojrzeć mu
w te czekoladowe paczadła. Uciekła. Znów. Znów s t c h ó r z y ł a. Mogła
porozmawiać, mogła wyjaśnić. Ale, w sumie, co tu wyjaśniać? Ona ułożyła sobie
życie na nowo, miała chłopaka. On ułożył sobie życie na nowo. Bez niej. Biegła
biegła biegła. Ta łagodna i strachliwa
dziewczyna nie wytrzymała i wiedziała, że gdyby tutaj została mogłaby cierpieć.
Odeszła, po cichu, nikt nie wiedział, że ona tam była. Nikt. N i k t. Usłyszała
wołanie, ciche krzyki wołające ją. J e j imię. To od niej zależało co teraz
zrobi. To ona miała decydować o swoim losie.
-Kurde! Ian! PRZESTAŃ!- Wydarłam się mu prosto do ucha, nieźle
wystraszona tą bajeczką. Nie chciałam się przekonać co się stanie.- Co ty mi tu
za bzdury opowiadasz?!
Nie wiedzieć czemu z moich
oczu pociekły łzy. Byłam zdenerwowana i zdezorientowana i nie umiałam się
uspokoić. Czułam się dziwnie
powiązana z tą historią..Ale on jeszcze nie skończył.
-Pisząc historię swojego
życia nie pozwól nikomu decydować co ma się stać na drugiej stronie i pamiętaj,
życie toczy się dalej, nawet po śmierci. To co zrobisz tu, na ziemi będzie
tylko zaczątkiem tego, co zdarzy się gdzieś tam, dalej.
-Sama sterujesz swoim losem.-
To zdanie było bezpośrednio do mnie. Odskoczyłam przerażona, bo w tym momencie
oczy Iana odzyskały normalną barwę.
On doskonale wiedział co
robić. Delikatnie objął ją ramieniem i otarł mi łzy, aby mnie pocieszyć.
-Przepraszam.- Wyszeptał.-
Kiedyś w mojej rodzinie była osoba, która przepowiadała przyszłość bardzo
dokładnie
i precyzyjnie. Ja nawet nie
wiem co ci opowiedziałem. Mam nadzieję że to nie było nic strasznego?- Spytał
się z nadzieją.
-Nie, wcale.- Skłamałam.
Patrzyłam na jego pełne strachu i powagi oczy. Nie mogłam mu powiedzieć co mi
opowiedział. Niby nie było w tym nic strasznego, ale i tak nie wiedziałam co o
tym myśleć.
-To dobrze! Nawet nie wiesz
jak się przeraziłem, gdy zobaczyłem cię w swoim pokoju całą zapłakaną.
Normalnie bałem się co ci powiedziałem. Niekiedy mam takie odpały które
niestety albo stety, się sprawdzają. -Ale dlaczego opowiedziałeś mi tę
historię?
On przekrzywił głowę.
-To nie byłem ja.-
Stwierdził.- To był mój dziadek. Albo raczej jego geny. Poza tym to nie
historia, tylko przyszłość. Nie wiem czy twoja. Pożyjemy zobaczymy. Ale
pamiętaj: sama sterujesz swoim losem.-Mówiąc to, wyszedł machając mi na
pożegnanie.
-Mam nadzieję że nie moja.-
Mruknęłam pod nosem gdy kolega opuścił mój pokój.
Czytasz?=Komentujesz!
Czytasz?=Komentujesz!