czwartek, 21 marca 2013

Rozdział 1


ROZDZIAŁ PIERWSZY
  Dzisiaj już dziewięć miesięcy odkąd straciłam rodzinę. Dwa miesiące temu próbowałam uciec. HALO! Dlaczego niby nie mogę zacząć żyć na własną odpowiedzialność?! Mam już 17 lat i 4 dni. To chyba wystarczająco, no nie?!
-Rena, wstawaj!- Z moich rozmyślań wyrwał mnie głos mojej przyjaciółki Sanny.-Za 20 minut śniadanie śpiochu, a ty jeszcze nawet nie jesteś ubrana.- Rzekła z uśmiechem. Jak ona to robi? Też straciła rodzinę, też straciła dom, przyjaciół, też zostały jej tylko wspomnienia, ale mimo to się nie poddała. Jakim cudem, się pytam?
  Pędem wyskoczyłam z łóżka. No tak dzisiaj poniedziałek, czyli 3 godzinne męczarnie na matematyce z panią W. Przez chwilkę zastanawiałam się czy nie zasymulować choroby, ale odrzuciłam od siebie ten pomysł.
-Jaka ty jesteś śliczna- Zapowietrzyła się moja koleżanka, patrząc na moją błękitną sukienkę, czarno-szare bolerko, lekko wymalowane tuszem oczy oraz usta pociągnięte błyszczykiem malinowym.
-To samo można powiedzieć o tobie Sanny.- Uśmiechnęłam się do niej. Odwzajemniał uśmiech. Tylko dzięki niej tutaj wytrzymywałam. Och, jak bardzo chciałabym się  stąd wynieść..
  Gdy weszłyśmy do stołówki od razu skierowałyśmy się na nasze stałe miejsce. Ze zdziwieniem liczyłyśmy osoby przy stoliku. Było ich tak jakby.. więcej?
Nagle spostrzegłyśmy blondynę z toną tapety na twarzy. Nie no, teraz to już byłyśmy zaskoczone na maxa. Skąd do jasnej cholerki ona się przypałętała?
-Hej! Dziewczyny!- Już z daleka słyszałyśmy wołanie Canderine, w skrócie Candy, która machała nam z zapałem. Przywitałyśmy się z resztą paczki. Właśnie w tych momentach nie było tak źle. Razem tworzyliśmy jedność. Zresztą, można nawet powiedzieć to dosłownie. Nasza grupa taneczna była znana szeroko poza sierocińcem. Usiadłyśmy przy stoliku, już wciągnięte w rozmowę  przez Iana.
Tom z Mikiem rozmawiali z blondyną. Nie powiem, byłam zazdrosna o Mika. Odkąd tu przyjechałam podobał mi się.
-Hej, jestem Rena a to Sanny.- Przywitałam się z blond „pięknością”(czytaj: „plastikiem” ).
-Och, cześć. Ja jestem Katy, lecz przyjaciele wołają na mnie Kicia.
-Aww.- Usłyszałam od strony Iana. Ledwo się powstrzymałam aby nie wybuchnąć śmiechem. Wiedziałam, że też nie przepada za takimi laskami. Niestety, Blondi chyba potraktowała jego żart poważnie.
-Nieprawdaż że ślicznie, Ianku?- Na widok miny mojego kumpla nie powstrzymałam się i wybuchnęłam śmiechem. Candy i Sanny zawtórowały mi.
  Dopiero teraz zwróciłam uwagę na ubiór dziewczyn. Wyglądałyśmy prawie identycznie, z tą różnicą, że ich sukienki były w innych kolorach. Musze przyznać, laski miały styl. Sanny do swoich ciemnych włosów związanych w luźnego, długiego warkocza ubrała różową sukienkę, brązowe botki i brązową skórę, a Candy swoje rude włosy zostawiła rozpuszczone i na sobie miała lekko żółtą sukienkę z talią osy oraz brązową torebkę, która pewnie tak jak te nasze była wyładowana po brzeg książkami. 



Od rozdziału pierwszego do piątego opublikujemy jednego dnia :*
I jeszcze jedno. Czytasz=Komentujesz :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz