ROZDZIAŁ PIERWSZY
Dzisiaj już dziewięć miesięcy odkąd straciłam rodzinę. Dwa miesiące
temu próbowałam uciec. HALO! Dlaczego niby nie mogę zacząć żyć na własną
odpowiedzialność?! Mam już 17 lat i 4 dni. To chyba wystarczająco, no nie?!
-Rena, wstawaj!- Z moich
rozmyślań wyrwał mnie głos mojej przyjaciółki Sanny.-Za 20 minut śniadanie
śpiochu, a ty jeszcze nawet nie jesteś ubrana.- Rzekła z uśmiechem. Jak ona to
robi? Też straciła rodzinę, też straciła dom, przyjaciół, też zostały jej tylko
wspomnienia, ale mimo to się nie poddała. Jakim cudem, się pytam?
Pędem wyskoczyłam z łóżka. No tak dzisiaj poniedziałek, czyli 3
godzinne męczarnie na matematyce z panią W. Przez chwilkę zastanawiałam się czy
nie zasymulować choroby, ale odrzuciłam od siebie ten pomysł.
-Jaka ty jesteś śliczna-
Zapowietrzyła się moja koleżanka, patrząc na moją błękitną sukienkę,
czarno-szare bolerko, lekko wymalowane tuszem oczy oraz usta pociągnięte
błyszczykiem malinowym.
-To samo można powiedzieć o
tobie Sanny.- Uśmiechnęłam się do niej. Odwzajemniał uśmiech. Tylko dzięki niej
tutaj wytrzymywałam. Och, jak bardzo chciałabym się stąd wynieść..
Gdy weszłyśmy do stołówki od razu skierowałyśmy się na nasze stałe
miejsce. Ze zdziwieniem liczyłyśmy osoby przy stoliku. Było ich tak jakby..
więcej?
Nagle spostrzegłyśmy blondynę
z toną tapety na twarzy. Nie no, teraz to już byłyśmy zaskoczone na maxa. Skąd
do jasnej cholerki ona się przypałętała?
-Hej! Dziewczyny!- Już z
daleka słyszałyśmy wołanie Canderine, w skrócie Candy, która machała nam z
zapałem. Przywitałyśmy się z resztą paczki. Właśnie w tych momentach nie było
tak źle. Razem tworzyliśmy jedność. Zresztą, można nawet powiedzieć to
dosłownie. Nasza grupa taneczna była znana szeroko poza sierocińcem. Usiadłyśmy
przy stoliku, już wciągnięte w rozmowę
przez Iana.
Tom z Mikiem rozmawiali z
blondyną. Nie powiem, byłam zazdrosna o Mika. Odkąd tu przyjechałam podobał mi
się.
-Hej, jestem Rena a to Sanny.-
Przywitałam się z blond „pięknością”(czytaj: „plastikiem” ).
-Och, cześć. Ja jestem Katy,
lecz przyjaciele wołają na mnie Kicia.
-Aww.- Usłyszałam od strony
Iana. Ledwo się powstrzymałam aby nie wybuchnąć śmiechem. Wiedziałam, że też
nie przepada za takimi laskami. Niestety, Blondi chyba potraktowała jego żart
poważnie.
-Nieprawdaż że ślicznie,
Ianku?- Na widok miny mojego kumpla nie powstrzymałam się i wybuchnęłam
śmiechem. Candy i Sanny zawtórowały mi.
Dopiero teraz zwróciłam uwagę na ubiór dziewczyn. Wyglądałyśmy
prawie identycznie, z tą różnicą, że ich sukienki były w innych kolorach. Musze
przyznać, laski miały styl. Sanny do swoich ciemnych włosów związanych w
luźnego, długiego warkocza ubrała różową sukienkę, brązowe botki i brązową
skórę, a Candy swoje rude włosy zostawiła rozpuszczone i na sobie miała lekko
żółtą sukienkę z talią osy oraz brązową torebkę, która pewnie tak jak te nasze
była wyładowana po brzeg książkami.
Od rozdziału pierwszego do piątego opublikujemy jednego dnia :*
I jeszcze jedno. Czytasz=Komentujesz :)
I jeszcze jedno. Czytasz=Komentujesz :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz